O jakości

Czemu w naszym życiu obecnie jest tak mało jakości?

Czemu sieciówka w której od kilku lat kupowłam t-shirty wystarczające mi na długie miesiące intensywnego użytkowania teraz produkuje szmaty, które rozpadają się w ręku po jednym praniu?

Czemu papier w nowych Moleskinach zaczą przbijać nawet najcieńszy atrament?

Czemu moja 5 letnia Toyota jakością porównywalna jest z tą wyprodukowaną miesiąc temu i nie odbiega od 10 letniej Toyoty mojego znajmowego?

Czemu Iphone z każdym wydaniem jest coraz gorszy?

Czemu w już nie ma dobrych polskich filmów i najchętniej oglądanym te z “paskudnego” PRL-u?

Czemu nikt już nie pamięta piosenek z Top10 z przed roku a na pamięć znamy te z przed 20 lat?

Czemu jedzenie nas zabija? 

 

 

 

O śmieciach w “zdrowym” jedzeniu

Odkąd sięgam pamięcią usiłuję się zdrowo odżywiać. Często to zdrowe odżywianie mieszało mi się naprzemiennie z rzucaniem się na rzeczy mniej zdrowe typu słodycze, ale nie zmienia to faktu, że jestem najzdrowiej odżywiającą się osobą jaką znam. Nie odznacza to, że odżywiam się tak super zdrowo. Po prostu ludzie jedzą śmieci. Wrzucają w siebie najgorsze, najtańsze gówna w ogóle nie myśląc o tym co jest w tym jedzeniu ani jakie to będzie miało konsekwencje za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Nawet jeśli dziś Twój pasztet kosztuje 1/4 mniej niż moje awokado to prawdopodobnie Twoje oszczędności kiedyś będą Cię drogo kosztować. Znam masę ludzi którzy nie jedzą całymi miesiącami warzyw i owoców, znam ludzi którzy jedzą cokolwiek aby zaspokoić głód i nie znam nikogo kto czyta porządnie etykiety. Ja też nie czytałam. Zaczełam kilka dni temu kiedy zachwycając się pysznymu słodkimi daktylami, myśląc, że  tak zdrowy sposób zastępuje batonika spojrzałam na ich skład (SKŁAD…(!!!) OWOCÓW…). To nie ich naturalna słodkość. To gówniany syrop glukozowo-fruktozowy, zabójca naszych czasów gorszy (bo dla producentów tańszy) od cukru plus nie lepszy E202. Uzależnia jak cholera. Kupiłam tackę z 500g daktyli zjadłam większość sama tego samego dnia, następnego poszłm po drugą. Nie kupie więcej. 2 dni później kupiłam mleko migdałowe. Nieprzyzwyczajona znowu nie spojrzałam na skład. Aż czekają aż zagotuje mi sie owsianka zobaczyłam 3 pierwsze składniki- woda, cukier, migdały (2%, dwa !!!). Czy na pewno chcesz wiedzieć co było dalej? Mleko roślinne, które miało mi zastąpić  zwykłe (które jest podobno taaaakie niezdrowe (!?) z rośliną miało najwiecej wspólnego z burakiem cukrowym. Ile to jest 2% na 1L mleka? 2 małe migdałki w całym kartonie mleka migdałowego? Nie kupiłam najgorszego. Kupiłam mleko firmy, która słynie z mlek roślinnych i waniliowego deseru sojowego. Kupiłam do tego jeszcze to z lodówki, nie z półki z półtorarocznym terminem ważności.  Nie było też najtansze. Kosztowalo nieco powyzej 2 euro (w PL kosztuje dokladnie 9,23 pln)

Aż przychodzi mi na myśl, czy aby na pewno pasztet moich znajomych i napój owocowy z hasełkiem pod kapselkiem podawany dzieciom od małego nie jest zdrowszy niż moje zdrowe żarcie.

Co jesc aby jak najdluzej cieszyc sie zdrowiem? Znane przyslowie mowi “Jedz jedno jablko dziennie a unikniesz lekarza”. Tymczasem obecnie z jablka sa jednymi z najbardziej niebezpiecznych owocow bo ciezko z nich pozbyc sie pestycydow. Czy aby na pewno siemie lniane jest gorsze niz “cudowne “nasiona chia a produkowane w Chinach jagody goji lepsze od polskich jagódek?